Ekspert Wywiadownia.org w Rzeczpospolitej
2010-02-18
Sztuką jest zgromadzić dane, jeszcze większą – zweryfikować je i ocenić
16.02.2010, Barbara Mejssner, Rzeczpospolita
Prześwietlanie partnerów handlowych na własną rękęzabiera dużo czasu i rzadko przynosi pożądane efekty. Na pewno zawiodąsię ci, którzy zdadzą się na zasoby Internetu. Najlepiej powierzyćsprawę fachowcomGdy najważniejsi klienci spóźniają się z zapłatą, firmie groziutrata płynności, a nawet bankructwo. Żeby takie ryzyko zminimalizować,warto zapewnić sobie dostęp do informacji o obecnych i potencjalnychkontrahentach. Jest to ważne szczególne teraz, gdy przedsiębiorstwaprzeżywają kłopoty z powodu kryzysu.
Według Dun & Bradstreetw 2009 r. ponad 1,7 tys. firm ogłosiło bankructwo lub zostałozlikwidowanych. W pierwszych trzech tygodniach stycznia 2010 rokuodnotowano 70 upadłości.
Najczęstszą przyczyną bankructwa (90proc. przypadków) są zatory płatnicze. W ubiegłym roku ponad dwietrzecie małych i średnich przedsiębiorstw nie otrzymało w terminiezapłaty za towary i usługi. Według danych KRS z trzeciego kwartału 2009r. około 60 proc. podmiotów notowało opóźnienia w płatnościachnieprzekraczające trzech miesięcy, a 13 proc. – powyżej 12 miesięcy.
Jeślifirma traci płynność finansową, zazwyczaj odbija się to nakontrahentach, którzy nie dostają pieniędzy. Bo 80 proc. wszystkichtransakcji handlowych między podmiotami gospodarczymi odbywa się wkredycie kupieckim, czyli z odroczonym terminem płatności.
Sygnałemostrzegawczym dla firmy może być też pogorszenie sytuacji w danejbranży. Obecnie w złej kondycji finansowej jest 66 proc. podmiotówzajmujących się handlem pojazdami, prowadzeniem stacji benzynowych czystacji obsługi. W takich branżach jak transport kołowy, handelartykułami budowlanymi czy produkcja mebli odsetek takichprzedsiębiorstw przekracza 60 proc.
– Zasięganie informacji opartnerze handlowym jest szczególnie istotne dla małych firm, które niemogą zbyt długo czekać na należne im pieniądze – mówi Erna Grońska zCredit-reform.
Samodzielne poszukiwania nie są łatweNajprostszymsposobem zdobycia informacji na temat kontrahenta jest zamówienieraportu w wywiadowni gospodarczej. Raport taki kosztuje, ale wartoponieść wydatki, jeśli ma to uchronić przed brakiem zapłaty czykoniecznością dochodzenia roszczeń.
Teoretycznie większość danych dostarczanych przez wywiadownie możnauzyskać samodzielnie.
–Głównym źródłem informacji są sądy gospodarcze i krajowy rejestrsądowy. Niestety, kolejki do akt sądowych są długie i dotarcie do tegoźródła zabiera dużo czasu. Poza tym w aktach znajdziemy tylko wynikifinansowe spółki bez oceny. Obraz badanego podmiotu będzie więcniepełny – mówi Tomasz Starzyk z Dun & Bradstreet.
Zazamówiony w wywiadowni gospodarczej monitoring 30 polskich firm przezokres 12 miesięcy płaci się przeciętnie od 1500 do 1800 zł. Można teżwykupić abonament
Można też sięgnąć do zasobówInternetu, ale wbrew pozorom oferuje on niewiele. W sieci nie sądostępne pełne akta rejestrowe KRS i RHB ani hipoteki nieruchomości. Zkolei dane, jakie można pozyskać z portali społecznościowych czy forówdyskusyjnych, wymagają sprawdzenia.
Zgromadzenie informacji todopiero część pracy. Ważne, by na ich podstawie przygotować ocenęsytuacji finansowej sprawdzanego podmiotu. A to potrafią zrobić tylkoprofesjonaliści.
Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, jeśliklient działa za granicą. Wtedy zdobycie informacji o nim jest jeszczetrudniejsze. Zwłaszcza że zapisy w rejestrach nie zawsze oddają stanfaktyczny. Aby raport był pełniejszy, potrzebna jest wizja lokalna.
Wartosprawdzić przede wszystkim, czy przedsiębiorstwo naprawdę funkcjonuje,czy istnieje tylko na papierze. Zdecydowanie łatwiej zrobić towywiadowni gospodarczej niż firmie sprawdzającej swego kontrahenta.
Międzynarodowe i lokalneWPolsce działają cztery duże wywiadownie międzynarodowe: Coface, Dun& Bradstreet, Creditreform, Crif (przejął udziały Infodaty). Jestteż wiele firm lokalnych, w tym licencjonowane biura detektywistyczne,które trudnią się zbieraniem informacji gospodarczych i ich weryfikacją.
Wywiadowniemające zasięg globalny przygotowują raporty na temat sytuacjigospodarczej w różnych krajach. Wydawane są periodyki: Coface CountryRisk Handbook, D&B – International Risk & Payment Review.Powinni je przeglądać przedsiębiorcy zainteresowani zagranicznymirynkami.
Wywiadownie oferują różne usługi. Może to być wywiadgospodarczy (zbieranie informacji pomagających w planowaniu działań ipodejmowaniu decyzji), usługi detektywistyczne, śledztwo gospodarcze,sprawdzanie kompetencji zatrudnianych osób, usługi typu due diligencezwiązane z procesem inwestycyjnym (ocena opłacalności inwestycji ipotencjalnego ryzyka).
– Dun & Bradstreet proponuje raportweryfikacyjny, który łączy cechy raportu handlowego idetektywistycznego. Weryfikujemy podstawowe dane rejestrowe badanegopodmiotu, dołączamy dokumentację zdjęciową.
Raport zawierainformacje np. na temat jakości i wielkości floty samochodów, opisujestan prawny i techniczny zajmowanych przez spółkę nieruchomości – mówiTomasz Starzyk z D&B.
Jakie kosztyCena raportu wywiadowni gospodarczej zależy od zawartości i terminuwykonania. Przy dużych zleceniach opłatę można negocjować.
Przygotowanieraportu zagranicznego np. w Creditreform zabiera od jednego dnia (np.Niemcy) do kilkunastu dni (np. Chiny, RPA). Pojedynczy raport firmyVerdich, spółki zależnej Dun & Bradstreet, kosztuje od 19,90 zł do39,90 zł. Monitoring 30 polskich firm przez okres 12 miesięcy towydatek od 1500 do 1800 zł.
Można też wykupić abonament dającynieograniczony wgląd w raporty o polskich firmach i nieograniczonydostęp do zagranicznych raportów z 28 krajów. W zależności od wysokościabonamentu informacje o jednej spółce kosztują wtedy od 50 do 100 zł. Idotyczy to nawet firm z takich krajów jak Chiny, Chile czy KoreaPołudniowa.
Na ogół firmy wykupują abonamenty. Obejmują one stałymonitoring kontrahenta. Klient otrzymuje ustaloną ilość raportów wczasie określonym w warunkach umowy. W abonamencie za 3750 złwykupionym w Creditreform np. raport dotyczący firmy niemieckiej będziekosztował 124 zł.
Im droższa umowa abonamentowa, tym pojedynczy raport tańszy. Wramach abonamentu informacje o firmach dostępne są online.
Co może wzbudzać podejrzenia
- wszelkie niespójności w danych – uzyskanych z wywiadowi lub rejestrów gospodarczych – na temat statusu prawnego czy sytuacji finansowej firmy;
- obecność firmy w bazach niesolidnych dłużników prowadzonych przez biura informacji gospodarczej (zwłaszcza, jeżeli zgłoszenia pochodzą od wielu podmiotów i dotyczą dużych kwot);
- informacje o wierzytelnościach wystawionych na sprzedaż i toczących się postępowaniach windykacyjnych;
- negatywna opinia innych dostawców, ale również odbiorców; pierwsi mogą informować o nieregulowaniu zobowiązań przez danego kontrahenta, drudzy np. o niewywiązywaniu się z dostaw.
Źródło: Bibby Financial Services
Piotr Niemczyk Niemczyk i Wspólnicy
Informacji można szukać w Internecie, tylko że jest tam mnóstwo danych o różnej wartości, dlatego trzeba być bardzo ostrożnym.
Na przykład jeśli na forum pracowników danej firmy z anonimowymi wypowiedziami znajdziemy informacje o skłonnościach prezesa do używek czy o jego preferencjach seksualnych, to taka informacja z punktu widzenia firmy detektywistycznej jest trudna do wykorzystania, bo dotyczy sfer życia szczególnie chronionych przez prawo.
Jeżeli interes prawny uzasadnia potrzebę weryfikacji takiej informacji (bo powtórzenie jej bez weryfikacji jest niedopuszczalne), należy to robić ze szczególną starannością i ostrożnością.
Sprawdzanie informacji oznacza wykonywanie czynności, które mogą być zastrzeżone dla osób uprawnionych, mających licencje detektywa. Korzystanie wyłącznie z Internetu niewiele da.
Trzeba pamiętać, że pełne akta rejestrowe spółek zgromadzone w Krajowym Rejestrze Sądowym nie są dostępne w sieci, podobnie jak starsze rejestry RHB. Internet nie zapewnia też dostępu do hipotek nieruchomości i wielu innych baz danych, otwartych na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej.
Ludzie, którzy specjalizują się w zdobywaniu informacji gospodarczych, wiedzą, gdzie ich szukać i nie są zdani na wysłuchiwanie nieprzydatnych plotek. Sięgają do różnych baz danych, o których przeciętni ludzie mogą w ogóle nie wiedzieć, takich jak np. baza danych o podmiotach ubiegających się o pozwolenia budowlane.
Nie jest oczywiście tak, że firmy detektywistyczne zdobywają bilingi, podsłuchują rozmowy telefoniczne czy sprawdzają pocztę elektroniczną. Nie można tego od nich oczekiwać. Istnieją oczywiście państwowe instytucje, które to robią, ale one nie mogą świadczyć usług na rzecz osób fizycznych, bo byłoby to po prostu przestępstwo.
Bartosz Pastuszka ekspert ds. informacji, Wywiadownia.org
Internet jest cennym źródłem informacji, ale trzeba podchodzić do nich ostrożnie. Powszechnym zjawiskiem w Polsce jest dezinformacja lub czarny PR, czyli celowe rozpuszczanie nieprawdziwych informacji.
Na podstawie danych ściągniętych z sieci można wyciągnąć pochopne wnioski. Najlepiej przeprowadzić badanie krzyżowe, które polega na potwierdzeniu informacji z dwóch niezależnych, wiarygodnych źródeł.
Przy gromadzeniu informacji należy przestrzegać ustawy o danych osobowych.
Dodatkowo niektóre kwestie reguluje ustawa o usługach detektywistycznych. Ale żeby korzystać z tych przepisów, trzeba posiadać licencję detektywa i być wpisanym do rejestru MSWiA.
16.02.2010






